Co zmienić na rynku pracy w Polsce?

4 maja 2017

Tygodniówka zamiast pensji co miesiąc? Płaca za efekt a nie za czas? Obowiązek pracy nad atmosferą w firmie? Oto postulaty jednego z użytkowników iniJOB. Uznaliśmy, że treść wysłanego do nas listu zasługuje na publikację w całości. Postawione tezy otwierają dyskusję w kluczowych wątkach w zakresie relacji pracownik – pracodawca. A dyskusja jest możliwa, jeżeli obie strony relacji mają równoprawny głos. iniJOB daje przestrzeń do dialogu. Korzystajcie!

Treść listu od użytkownika iniJOB:

Zainteresował mnie artykuł w Internecie na temat Państwa firmy, więc postanowiłem napisać, by podzielić się moimi spostrzeżeniami. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż wszystko, co będzie zawarte w tej wiadomości jest tylko moją opinią wyrobioną na podstawie własnego doświadczenia, obserwacji, nauki na błędach zarówno własnych, jak i innych, więc mogą znaleźć się osoby, które będą miały inne zdanie na ten temat. I liczę, że takie osoby się znajdą, gdyż nic tak nie podtrzymuje konwersacji oraz nic tak nie pomaga w odnajdywaniu kolejnych argumentów, jak ludzki sceptycyzm.

Nie potrafię powiedzieć, czy tezy, które stawiam są uniwersalne dla różnych kultur i rynków pracy, więc w swojej wypowiedzi będę się opierał na warunkach panujących w Polsce. Zdaję sobie również sprawę, że nie odkrywam Ameryki i problemy przedstawione w wiadomości mogą być Państwu znane od dawna, ale nawet wtedy możemy trafić na jakiś element, którego rozwinięcie przyczyni się do polepszenia warunków pracy jakże cennych klientów. Tyle tytułem wstępu. Może jeszcze dodam, że skala jaką będę się posługiwał ma na celu zobrazowanie tego problemu u samych podstaw.

Zaczynajmy.

Pierwszym problemem z jakim chciałbym się podzielić jest system płac. Jestem zdania, że co miesięczna wypłata nie jest dobrym rozwiązaniem. Osobiście myślę, iż lepszym wyjściem jest system stosowany w Anglii, gdzie pracodawca wypłaca tzw. Tygodniówkę. Już spieszę z wyjaśnieniem. Zaobserwowana przeze mnie forma wydawania wypłaty klaruję się następująco: Pracownik dostaje wypłatę na początku miesiąca,  żyje – nazwijmy to – godnie przez kilka dni, po czym resztę miesiąca martwi się, czy dostępne środki umożliwią mu dotrwanie do kolejnej wypłaty (uwzględniam tutaj średnio zarabiających pracowników). Otrzymywanie wypłaty raz w tygodniu uchroniłoby w pewnym stopniu przed tym problemem, a możliwe, że pracownik wykazywałby się większą efektywnością, gdyby za swoją pracę bywał nagradzany częściej.

Jeśli mowa o efektywności pracownika, to przejdźmy do kolejnego punktu.

Co –według mnie- najlepiej wpływa na efektywność pracownika? Odpowiedź nie będzie zaskakująca. Jest to płacenie za wykonaną pracę, a nie za czas w niej spędzony. Naturalną sprawą jest, że pracownik będzie się bardziej starał, jeśli jego starania przełożą się na wyższe zarobki. I tu pojawia się pewne okienko. Są zawody, prace oraz zatrudnienia na etacie, które bez większych kombinacji miałyby możliwość zreformowania płac, by pracownik mógł otrzymywać należność adekwatną do wykonanej pracy. A co z osobami „uzależnionymi” od bezpiecznego, co miesięcznego wynagrodzenia? Rozwiązaniem, jakie można zastosować jest na przykład system: pewna podstawa + dodatek za efektywną prace.

Atmosfera w pracy. Wiele osób narzeka na atmosferę panującą w ich miejscu zatrudnienia, zapominając, że oni sami tą atmosferę tworzą! Relacje między pracodawcą a pracownikiem mogą ulec poprawie tylko wtedy, gdy obie strony będą do tego dążyły. Uważam, że stałe pracowanie na linii pracownik-pracodawca powinno być obowiązkiem dla obu stron, a efekty takiego działania byłoby widoczne bardzo szybko. Dobrym krokiem byłoby stworzenie symbolicznej umowy, gdzie byłaby mowa o stałym pracowaniu nad relacjami ze współpracownikami, zwieńczonej podpisami zarówno pracownika, jak i pracodawcy.

Pomówmy o pieniądzach.

Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu. Polacy nie potrafią zarządzać własnymi pieniędzmi. W zdecydowanej większości. Uważam, że każda wypłata byłaby cenniejsza, gdyby Polacy posiadali wiedzę, jak mądrze nią zarządzać. Takiej wiedzy jednak nie posiadają. Nie jesteśmy praktycznie w ogóle uświadomieni w jaki sposób zarządzać pieniędzmi. Wie o tym dosłownie garstka ludzi. Być może komuś bardzo zależy, by ta wiedza nie była propagowana. Być może są ludzie, którzy czerpią korzyści z tej niewiedzy. Rozpowszechnienie informacji o tym jak poprawnie postępować z pieniędzmi doprowadziłoby do natychmiastowego wzrostu majątków obywateli, a być może komuś zależy, by tak się nie stało aby innym nie udało się zbliżyć do jego pułapu. Może stąd wzięło się powiedzenie, że na szczycie jest samotno. Oczywiście to tylko swobodne przypuszczenia, jednak fakt jest taki, że skala tego problemu dotyka prawie każdego Polaka.

Nauczenie obywateli o zarządzaniu pieniędzmi to jedno.

Jest jednak coś ważniejszego oraz trudniejszego do opanowania.

W jaki sposób można nauczyć Polaków, by cieszyli się z otrzymywanych pieniędzy? W tym momencie wygląda to następująco: duże pieniądze – cieszymy się, małe pieniądze – martwimy. Zapominamy, że każde pieniądze są nagrodą za wykonaną pracę. Każde. I te małe, i te duże. A więc powinniśmy być wdzięczni za każde otrzymane pieniądze. Oczywiście przy zachowaniu warunków umowy, jaką podpisaliśmy. Mamy częste pretensję do pracodawców o wysokość pensji, jednak zapominamy o to, że sami się na takie warunki zgodziliśmy. Rozumiem, są różne sytuacje, ale nikt już siłą nikogo do pracy nie zaciąga. A przynajmniej nie słyszę już o takich przypadkach. Osobiście ten punkt uważam za podstawę, jeżeli ktokolwiek planuje wypracowanie sobie sukcesu i szczęścia.

Zakończenie nie będzie jakieś spektakularne.

Pomysłów i obserwacji mam więcej, ale jak mawiają – nie odsłania się wszystkich kart w pierwszym rozdaniu. Czy jakoś tak.

Życzę wszystkiego dobrego.

Jakub Kostrzewa, starszy specjalista ds. własnego pojmowania świata.

————————————————————————————————-

Masz pomysł na zmianę w swojej firmie? Zgłoś ją na iniJOB.com – my przekażemy ją pracodawcy…
#ZróbSobieLepsząPracę